Coś mojego - Marci Lyn Curtis [RECENZJA]


Podczas kupna nowych książek myślałam wyłącznie o romansach. ,,Coś mojego'' trafiło do mnie bez głębszych zastanowień; powieści, na której zależało mi, nie było aktualnie w sklepie. Wrzuciłam więc do koszyka pierwszą, lepszą książkę. Czy czytając ją, dobrze spędziłam swój czas?

,,Coś mojego'' jest pierwszą powieścią Marci Lyn Curtis wydaną już w ośmiu krajach. Autorka dorastała w Północnej Koralinie. Mieszka w Maryland z mężem i dwójką dzieci.

,,Internet jest dla mięczaków.''

Maggie, główna bohaterka, jest osobą niewidomą. Pół roku temu straciła wzrok na skutek zapalenia opon mózgowych. W pewnym momencie otwiera oczy i dostrzega dziesięcioletniego, niepełnosprawnego Bena, brata sławnego wokalisty Masona Miltona, który jest ,,crushem'' Maggie. Jak się z biegiem czasu okazuje, jej idol nie jest takim facetem, za jakiego go uważała. Ale chwileczkę, dlaczego dziewczyna potrafi zobaczyć tylko Bena? Jak dużo tych dwoje ludzi się od siebie nauczy? Czy ich przyjaźń przetrwa trudne chwile? Dodatkowo Maggie powinna znaleźć swoje Coś, ponieważ tylko wtedy na jej twarzy zagości uśmiech....

Jeśli chodzi o okładkę to nie ma w niej nic szczególnego. Oj, ktoś tu chyba nie miał na nią pomysłu. Słabe, bardzo słabe wykonanie.

Ogólnie rzecz biorąc, zauważyłam kilka małych niedopracowań ze strony autorki. Pisząc książkę w pierwszoosobowej narracji i na dodatek jako osoba niewidoma, powinna oszczędzić sobie opisów miejsc lub wyglądu ludzi (znajdujących się ,,poza zasięgiem'' Bena). Mimo to, Maggie okazała się dobrą koleżanką, z którą mogłam przeżyć kilkudniową przygodę polegającą na przewracaniu kartek. Ben jest genialnym chłopcem, do jego stworzenia autorka na pewno włożyła dużo serca. Mason - poprzez niego Marci pokazuje czytelnikom, że ludzie zamknięci w sobie potrzebują bliskości, mimo, że się do tego nie przyznają. Niezłą odskocznią było to, że w końcu o dziewczynę ,,bili się'' dwaj bracia, których różnica wieku wynosiła około siedmiu lat. Dlatego też, Czytelniku, nie oczekuj wielkiego wątku miłosnego.

,,Czasami trzeba samemu zrobić pierwszy krok.''

Moje tempo czytania książki było raz wolne, raz szybkie. Dlaczego? Początek migiem przekartkowałam, środek nieco się dłużył, okazał się mniej wciągający, końcówka - jedna, wielka bomba. Liczyłam na pewne zakończenie i takie właśnie dostałam.

,,Nie ma nic, ale to nic bardziej frustrującego niż taki świętoszkowaty dupek mówiący ci, że jesteś śmieciem. Więc on gadał, a ja sobie coś obiecałem: osiągnę taki sukces, że się tymi słowami udławi.''

W ,,Coś mojego'' dowiemy się więcej o dojrzewaniu, miłości, przyjaźni, spełnianiu swoich marzeń oraz sposobu poszukiwaniu rzeczy, która spowoduje uśmiech na naszej twarzy. Autorka daje nam również jasny przekaz, aby doceniać to, co mamy, ponieważ świat jest nieobliczalny. W każdej chwili nasze życie może się obrócić o sto osiemdziesiąt stopni.

Moja ocena: 6/10

Komentarze

  1. Dziwne, że środek Cię nie zadowolił. Poluję na tę książkę od jakiegoś czasu.
    Kochane książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź sama i oceń :) Każdemu coś innego się podoba.

      Usuń
  2. Trochę słyszalam o tej ksiazce, myslalam, ze ocenisz na wyzej. Musze sama przeczytac i ocenic.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, więc jednak tą książkę ktoś zna oprócz mnie. Przeczytać warto, mimo dość niskiej ocenie.

      Usuń
  3. Jestem ciekawa, co w tym srodku bylo takiego niezadawalającego 🤔 ksiazki nie miałam w planach, ale moze kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama przekonaj się! Może Tobie akurat spodoba się środek?
      Pozdrawiam! ;*

      Usuń

Prześlij komentarz